piątek, 9 listopada 2012

Kimchi jeon

Te pikantne placki są w Korei często zamawiane jako zakąska, do szklaneczki piwa lub makkoli (wina ryżowego). A może to szklaneczka piwa zamawiana jest do kimchi jeon...? Jakby się rzeczy nie miały, to także moja ulubiona przekąska, która nadaje się doskonale również na obiad lub kolację. Ostrość placków można regulować poprzez zmniejszenie lub całkowitą eliminację soku z kimchi. Dodatek samego kimchi, odciśniętego z soków, w których się marynowało, da łagodne w smaku placki. Im więcej soku dodamy, tym będą one ostrzejsze (i czerwieńsze). Ta sama zasada tyczy się pasty gochujang.

W Korei można kupić specjalną miksturę do robienia jeon, ale da się ją też skomponować przez zmieszanie zwykłej pszennej mąki z mąką ryżową z kleistego ryżu. Jeśli nie macie dostępu do mąki ryżowej, użyjcie samej pszennej. Placki będą wtedy miększe, ale również smaczne. Mąka ryżowa nadaje im czegoś, co Fuchsia Dunlop w Płetwie Rekina nazwała gumowatością. I choć słowo to bardzo mi się nie podoba, chyba rzeczywiście w języku polskim nie ma lepszego określenia na teksturę potrawy, stawiającą zębom przyjemny opór.

Do kimchi jeon używa się mocno ukwaszonego kimchi, zwanego też sfermentowanym lub starym. Ma ono mocniejszy smak i jest bardzo kwaśne, dlatego wykorzystuje się je jako dodatek do potraw a nie samodzielną przystawkę, jak ma to miejsce w przypadku młodego/świeżego kimchi.




Koreańskie placki z kimchi

po przepis na koreańskie placki kimchi jeon 

17 komentarzy:

  1. nigdy nie jadłam kimchi i nawet nie wiem czy to można gdzieś tutaj dostać.
    Zajrzę przy okazji do tutejszego azjatyckiego marketu, ale obawiam się, że moje poszukiwania mogą
    być bezowocne...
    Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anousho, daj znać, jeśli ci się uda je dostać. Jestem ciekawa wrażeń. Bo ludzie mówią,że to się albo kocha, albo nienawidzi, ale ja w ogóle nie biorę pod uwagę drugiej opcji. Uwielbiam wszystko, co kwaśne!

      Usuń
    2. a kwasne mocno?
      w takim razie juz wiem, ze pokocham miloscia szalona :)

      Usuń
  2. Lubię kimchi, dlatego ta potrawa bardzo mnie zaintrygowała. Zupełnie nietypowa :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo egzotycznie! Jesli uda mi sie dorwac kimchi (a pewnie sie uda), to zrobie. Moze nie dzis, moze nie jutro, ale zrobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta sama prośba, co do Anoushki - o wrażenie, jak zrobisz. Ja mogłabym jeść je codziennie.

      Usuń
  4. ciekawe, ale czy do zrealizowania w moich stronach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano właśnie, też jestem ciekawa, gdzie jest kimchi dostępne?

      Usuń
  5. Na wiosne, kiedy jeszcze brakowalo swiezych jarzyn mialam faze na kimchi jeon i produkowalam chyba co drugi dzien:-)Nawet moje dziecko nieznoszace tak jak ja kiszonej kapusty zjadalo ze smakiem. Korzystalam z przepisu z bloga Maangchi, ale nastepnym razem dodam troche gochujang, ktora uwielbiam.
    A probowalas gosarijeon? Strasznie jestem ciekawa jak smakuje. Na wiosne moglabym udac sie do lasu w poszukiwaniu mlodych pedow, ale nie mam pojecia, czy mam szukac jakiegos konkretnego gatunku, czy wszystkie sa jadalne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joen z paprocią? Nie, nie jadłam i nawet nigdy się na nie nie natknęłam. W innych potrawach tak, albo jako namul. Świeża bardzo mi smakuje.

      Usuń
  6. Wszystko brzmi dla mnie bardzo kosmicznie ale nie zmienia to faktu, ze chetnie sprobowalbym takiego dania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Majka, odwiedź koniecznie jakąś koreańską restauracyjkę, na pewno macie cos w pobliżu i popróbuj. Maja duzo potraw, które i mnie wydawały się kosmiczne przy pierwszym zetknięciu, a teraz je kocham :-)

      Usuń
  7. orientalnie ;)
    z checia bym sobie upichciła, ale będzie chyba problem z dostaniem kimchi ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MartynCia, a wiesz, że zbliża się idealna pora na robienie kimchi?

      Usuń
  8. Skoro namul sprzedaja i salatki robia widac na wiosne mozna kupic mlode pedy i zrobic samemu. Nadal mnie ciekawi, czy to jakis specjalny gatunek paproci.

    OdpowiedzUsuń