Na początku zdjęcie. Jak już pisałam w recenzji Jerusalem, fotografie w tej książce zwracają uwagę i zmuszają do zatrzymania się przy każdej na dłużej. W tym wypadku mój wzrok przyciągnał piękny buraczkowy kolor dipu i przypomniał o jedzonych niedawno, pysznych buraczanych piklach z dodatkiem cynamonu. Buraki traktowałam dotychczas raczej tradycyjnie, odrobiną cukru i octu, i to wystarczało mi do szczęścia. Pikle z cynamonem sprawiły, że w buraczanym temacie zapragnęłam gwałtownej odmiany i to purée spadło mi z nieba. Słodkość buraków, wzmocniona syropem z daktyli (u mnie godnie zastępował go miód) równoważona jest w nim kwaśnym jogurtem. Zatar okazał się być przyprawą storzoną po to, by łaczyć ją z burakami - cały czas zastanawiam się, dlaczego wcześniej ich tak nie doprawiałam. To trio - buraki, jogurt i zatar nie potrzebuje już właściwie niczego więcej do szczęścia, ale w roli wisienek na torcie uzupełniają je - słony ser, chrupiące orzechy i zielona cebulka. Prawdziwą niespodzianką okazało się być tu chili. Wahałam się czy je dodać, ale krótko, bo tak udany zestaw mógł tylko zyskać na odrobinie pikanterii.
I proszę - warzywo znane tak dobrze, że prawie już nudne, w zupełnie nowej odsłonie.
Buraczane purée z jogurtem i zatarem
wg przepisu z książki Jerusalem/ Yotam Ottolenghi, Sami Tamimi
3 porcje na przystawkę
- 250-300 g buraków, upieczonych, obranych, pokrojonych w kostkę*
- 1 mały ząbek czosnku, drobno posiekany
- opcjonalnie: 1 mała papryczka chili
- 1/4 szklanki jogurtu greckiego**
- 2 łyżki płynnego miodu***
- 11/2 łyżki oliwy + trochę do polania
- 2 łyżeczki przyprawy zatar
- sól, do smaku
dodatki:
- zielona cebulka (dymka), pokrojone w ukośne plasterki
- garść orzechów laskowych, bez skórki, uprazonych i grubo posiekanych
- 30 g fety lub sera koziego, pokruszonego
Buraki umieść w malakserze razem z czosnkiem oraz chili (jeśli używasz) i zmiksuj na gładko. Przełóż do miski, wymieszaj łyżką z jogurtem, miodem, oliwą i zatarem. Posól do smaku.
Purée umieść w naczyniu, w którym będziesz je podawać i posyp zieloną cebulką, orzechami i serem. Skrop oliwą. Podawaj w temperaturze pokojowej z pieczywem typu pita, lawasz itp.
* 350-400 g przed upieczniem i obraniem. Buraki piecz w temperaturze 180°C, ok. 45 minut (nieduże), polane odrobiną oleju, lekko posolone i zawinięte w folię aluminiową.
** Koniecznie grecki, gęsty. Zwykły będzie za rzadki.
*** W oryginalnym przepisie był to syrop z daktyli. W zastępstwie można użyć syropu klonowego lub golden syrup. Ja wybrałam płynny miód.

Pyszny przepis na buraki, które bardzo lubimy. Musimy wypróbować.
OdpowiedzUsuńJak to pysznie wygląda, ciekawy przepis na buraki. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńLubię buraczki, a tu w nowej dla mnie odsłonie :)
OdpowiedzUsuńKocham buraczki. Twoje sa po prostu obledne... Zabieram od razu cala miche :)) Ja ostatnio chcialam kupic zatar ale nigdzie nie bylo. Kupilam za to u Turka sumak i zrobie sobie przyprawe sama :)
OdpowiedzUsuńUsciski.
Robiłam go już sama, gdy kupiłam wielki pęk tymianku, nie byłam go w stanie zużyć na swieżo i zasuszył mi się biedak w lodówce.
UsuńGenialne! Uwielbiam zupe buraczkowa ze slona feta i dodatkiem czosnku. Swietnie sie to wszystko komponuje, mysle, ze tutaj jest podobnie. Wcale sie nie dziwie, ze nie wpadlas na takie polaczenie, bo komus z naszego kregu kulinarno-kulturowego wcale nie tak latwo na nie wpasc. Zaathar smakuje wspaniale z wieloma rzeczami i w sumie nie dziwi mnie, ze do burakow tez pasuje.
OdpowiedzUsuńBo zatar znam dopiero od kilku lat, ale tak mi smakuje, że ciągle zastanawiam się, do czego by go tu dodać. I buraki to jest to!
UsuńBardzo lubie buraki pod kazda postacia:)
OdpowiedzUsuńPrzepis zapisany:)
kolor rzeczywiście przepiękny i ciekawa kompozycja smakowa ;)
OdpowiedzUsuńBardzo mi się podoba Twój pomysł na buraczki.
OdpowiedzUsuńZatar chodzi ostatnio za mną, ale mam trochę inny pomysł;)
Przepiękna propozycja! Zatar, buraki, ser kozi - jestem w niebie.
OdpowiedzUsuńRobisz śliczne zdjęcia czy mogę być Twoim stałym gościem? :)
To jeszcze nie jesteś?! ;-) Witaj! Zdjęcia blogowe to działka Witka, ale ja oczywiście mówię mu co robi źle, dlatego się chłopak rozwija ;-)
Usuń